czwartek, 30 kwietnia 2015


Kochani, ważne info!!!
 
Otóż, wyjeżdżam na jakiś tydzień. 
W niedzielę jadę w góry ze szkolną wycieczką,
 a później na Śląsk do rodziny... 
Pewnie się zastanawiacie co to ma wspólnego z blogiem?  
No to tak, w sobotę pojawi się rozdział Tf Prime - Wojna o Ziemię, 
ale nie dam rady się wyrobić z pozostałymi blogami ;(
Rozdziały tego opka, oraz Jelsy spodziewajcie się 10 maja.
Na razie to tyle... Miłego wieczorku **Sisi** 

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 9

Narrator:
Twarze naszej parki dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
Wszyscy z niecierpliwością czekali na ten pocałunek, nie tylko by zrobić sobie jaja jak co niektórzy, lecz po to by przepowiednia mogła się wypełnić. Niby jeden mały całus, a znaczy tak wiele. Niektórzy jednak nie mają pojęcia, że tak malutki gest, może uratować całą planetę. Darkstream nie wie że przepowiednia nadal nie została wypełniona. Biedna Zła Pani, myślała, że z Ogniem i Lodem, chodzi o jej siostrę i Krisa... Biedny mag Ognia :(
Ale wróćmy do rzeczywistości....

Stella:
W końcu byłam gotowa. Nasze usta się połączyły. Zrobiło mi się tak jakoś ciepło na sercu. Wiedziałam, że Jack to jedyna osoba którą naprawdę kocham. Mogłabym z nim tak trwać całe wieki. Z tą Śpiącą Królewną mieli rację, bo poczułam jak Jack przyciąga mnie do siebie. Jupiii, wygrałam!!! No niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Zaczęło mi brakować powietrza. Odsunęliśmy się. Jack patrzył na mnie wielkimi oczami i z otwartymi ustami. Jezu jakie on ma cudowne oczy!!!!
- Co się stało??? - zapytał siadając na łóżku. Opowiedziałam mu więc całą historię o kompletnie powalonym pomyśle który jednak się sprawdził.
- Kto wymyślił tą Śpiącą Królewnę?! - Jack zerwał się z łóżka i zrobił się czerwony.
- Zając
- Sklepię mu miskę jak go dopadnę! Zemsta będzie słodka – Jack zaczął się śmiać, a oczy aż mu błyszczały z podniecenia. Wyglądał tak śmiesznie. Nagle usłyszeliśmy śmiech dochodzący z dolnej części pracowni.

Lizz:
Czekaliśmy jakieś pół godziny siedząc na czerwonej kanapie stojącej pod oknem.
- Jak myślicie co oni robią tak długo? - spytałam
- Nie ważne co, ważne, że będzie dość ciekawy materiał na szantaż! - Kangurek uśmiechnął się. Chwilę później przyleciała Ruby z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Masz materiał? - zapytał Królik wyrywając dziewczynie telefon
- Około 20 zdjęć, brawo – pochwaliłam Ruby za odwaloną robotę i zaczęliśmy przeglądać fotki. Już przy pierwszym zdjęciu Zając parsknął śmiechem.    
 Kilka minut później, wszyscy tarzali się po podłodze ze śmiechu. Z pewnością warto było czekać, zdjęcia z zaskoczenia zawsze wychodzą najlepiej, a już tym bardziej gdy ktoś nie wie że jest fotografowany.
- Zabiję cię jak usuniesz te zdjęcia! - zagroził mi Kangur wciąż się śmiejąc
- To jest zbyt dobre by to usunąć - parsknęłam śmiechem...
- Z czego się tak śmiejecie? - nagle zza pleców usłyszałam głos Jacka
- Jack! No nareszcie!!! - wrzasnął North klepiąc chłopaka po plecach
- Z niczego... - odparłam szybko
- Śpiąca Królewna - Zajączek uśmiechnął się wrednie
- Zemszcze się! No pokaż co tam macie! - Jack próbował zabrać mi telefon. Szybko włączyłam filmik z naszej wycieczki nad jezioro.
- Oglądaliśmy sobie filmik z naszego ostatniego wypadu nad jeziorko - wydukałam pospiesznie
- Miałaś go usunąć!!!
- Nie ma takiej opcji skarbie - cmoknęłam
- Lizz!!! Jak go usuniesz to zrobię co tylko zechcesz! - błagał
- Usunę... Ale najpierw pokażę go twojej dziewczynie - odparłam
- Co mi pokażesz - spytała Stella która w mgnieniu oka pojawiła się obok nas
- Filmik z naszych ostatnich "wakacji".Twój chłopak skakał do jeziora na bombę i... a z resztą sama zobaczysz!

Narrator - Opis wydarzeń z przeszłości:
Jack stał na moście szykując się do skoku.
- Jak coś sobie zrobisz to dodatkowo dostaniesz kijem po łbie! - zagroziła Lizz wyciągając z torby telefon
- Spokojnie nic sobie nie zrobię...
- Nie skoczysz mam rację?
- Nie pesz mnie Lizka!
- Mam cię popchnąć? - spytała wchodząc na pomost
- Siedź tam gdzie siedziałaś i pozwól mi działać! Lizka teraz zobaczysz historyczny skok na główkę z saltem!!!
- Mhm... dawaj! Zostaniesz uwieczniony na filmie! Będzie dla potomności - dziewczyna włączyła nagrywanie...
Jack długo zastanawiał się nad skokiem. W końcu Lizz nie wytrzymała i popchnęła partnera prosto do wody. Jak na nieszczęście chłopak po drodze do wody zgubił kompielówki... Lizz umierała ze śmiechu, aż do końca filmu.

Stella:
Elizabeth pokazała mi wideo przez które długo nie mogłam przestać się śmiać.
Jack wyglądał na "delikatnie" zawstydzonego tym, że to obejrzałam. No cóż, było warto.
- Dobra, pośmiałaś się to teraz zabieram cię na spacer do parku - zaproponował (a raczej zmusił) Jack
- A co z obiadem? - spytał North
- Zjemy jak wrócimy!!! - odpowiedziałam szybko, bo chwilę później Jack trzymając mnie w ramionach wyleciał przez okno.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Nowy Blog??? 

Hej wszystkim! tak wiem dawno nie było rozdziału i na tym blogu jak i na Jelsie ale postaram się coś wstawić już w środę ;)
Chciałam też poinformować was odnośnie nowego bloga. Otóż postanowiłam założyć trzeciego bloga o zupełnie innej tematyce!!!
Nie będzie to nic związane z Disney ani DreamWorks...
Blog będzie o Transformers Prime!!! Więc jeśli ktoś jest fanem wielkich robotów z kosmosu to serdecznie zapraszam... Nie wiem kiedy dodam pierwszy post bo oprawa graficzna nie wygląda jak narazie zbyt ciekawie... ale myślę że Prolog pojawi się w sobotę... Obiecuję też poprawę co do regularności moich dotychczasowych blogów. Nie mam jeszcze ustalonych dokładych terminów, ale myślałam o weekendzie...

Nie przedłużając. mam nadzieję że znajdą się chętni czytelnicy :)
A jak narazie życzę dobrej nocy :*

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 8

Notka ode mnie: Witam z tej strony Jack (jak ktoś nie wie kim jestem to proszę luknąć poprzedni post)! Tak więc, w ramach małej zemsty na Szuszi, pisałem jako Kangurek i pomagałem co do tworzenia fabuły (Zuza coś nędznie ci to szło, nie obraź się Kiciu)... Jeśli rozdzialik się podoba (a już tym bardziej perspektywa Kangurka) to komentować, może Dzida pozwoli mi częściej pisać ;)   

Stella:
Minęło już pięć dni, a Jack nadal śpi!!! Powoli zaczynam mieć dość tej bezczynności.
Próbowaliśmy już wszystkich możliwych sposobów by wybudzić go z tej cholernej śpiączki i nadal nic. Zaczęliśmy go nawet nazywać Śpiącą Królewną. A co jeśli naprawdę będzie spał aż 100 lat? Nie wytrzymam bez niego tak długo!!!
- Nasz Śpiący Królewicz nadal śpi? - spytał Zając kiedy jedliśmy śniadanie
- Jak na razie tak – prychnęła Lizz
- Może obudzi go pocałunek pięknej księżniczki? - Kangurek cmokną kilka razy, udając panienkę z wyższych sfer.
- Zajączku, uważam, że to nie jest dobry temat na żarty – Ząbek wyrwała się z transu mieszania kawy i zmierzyła Zająca ostrzegawczym spojrzeniem.
- Ale wiecie co, to wcale nie taki głupi pomysł... No to dziewczęta, przyznać się która lata za naszym Jackiem? - spytał North i zacierając ręce spojrzał na Lizz, Ząbek i na mnie.
- Liza!!! - zawołał Zajączek
- Kangurku, lubię Jacka, naprawdę, wyjątkowo i mocno szczerze ale nigdy nie będę go lubić-lubić, zrozumiesz to w końcu? - Lizz wstała od stołu a Zającowi aż zabrakło słów. - Ale jeśli chodzi o buzi-buzi, to Stella chętnie się zgłosi!
- No to mamy zwyciężczynie! - siłą zostałam zaciągnięta do pokoju.
- No to my teraz sobie pójdziemy, a wy róbcie swoje – powiedział Mikołaj ciągnąc za sobą wszystkich strażników. Zając wystawił jeszcze głowę by nas podglądać, ale Piasek sprzedał mu szybkiego liścia i od razu mu się odechciało.
Gdy miałam pewność, że wszyscy wyszli, zamknęłam drzwi na klucz (tylko tak na wszelki wypadek).

Lizz:
Schodziliśmy ze schodów.
- Musiałeś mnie walnąć? - prychnął Kangur
- Dobrze zrobił, inaczej śmiałbyś się przez całe wieki... Znając ciebie nagrał byś to i wysłał do internetu – mruknęła Ząbek, która coś ostatnio nie ma humoru.
- Ale wy wiecie, że mam w pokoju kamerę i dałam radę przemycić laptopa, a więc.... - taka moja mała niespodzianka dla Zająca... Ja to jednak jestem dobra (szczerość :P)
- No to na co ty czekasz? Włączać ten sprzęt!!!!

Stella:
Usiadłam na łóżku i przez kilka minut wpatrywałam się w twarz mojego „chłopaka” (o ile można to tak nazwać). Bałam się, bałam się że to nic nie da... A może po prostu bałam się odrzucenia? Co ja gadam! Gdyby nie przerwała nam Violett już dawno byśmy to zrobili!
W końcu wzięłam się w garść. Złapałam Jacka za rękę i odgarnęłam włosy za ucho.
Stopniowo przybliżałam się do jego twarzy...

Zając:
Liza odpaliła monitoring... I już miał się odbyć wielki finał na który czekaliśmy chyba z 30 minut, ale jak zwykle coś musiało się zepsuć i komputer padł...
- No cholera!!! - zawołałem uderzając pięścią w stół.
- Eii, no!!! Co za złom! - Lizz wykrzywiła się zamykając komputer
- Chodźmy się spytać czy już po sprawie, może da się jeszcze oglądnąć to i owo – Mikołaj uśmiechnął się podejrzliwie. Wszyscy się zgodzili i popędziliśmy na górę...
- Stella, już ?! - spytała Lizz pukając do drzwi własnego pokoju
- Nie, nie wiem jak się do tego zabrać – odpowiedziała dziewczyna... Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.
- Zabierasz się do tego jak do igły – odparłem zniecierpliwiony – Tylko pamiętaj że musisz się wczuć!!! Inaczej nie wyjdzie!
- Szybko do okna!!! - popędziła Elizabeth wskazując na drzwi prowadzące na balkon z jej pokoju. Pędem wbiegliśmy na taras i schowaliśmy się za firaną tak by nie było nas widać...
- Nic nie widzę – powiedziała Ząbek.
- Kangurze weź ten łeb!!! - mruknęła Elizabeth
- To powiedz Piaskowi żeby sunął dupę bo zaraz spadnę z balkonu!!!! - warknąłem na nią
- Nie no tak to nic nie zobaczymy! - Miki podrapał się po brodzie...
- Mam pomysła! Zostawię telefon na parapecie... Ruby go przypilnuje!!! - Jak na wezwanie mała czerwona elfka pojawiła się u boku swojej pańci [XD] po czym umieściła telefon na parapecie za doniczkami różowych pelargonii...
- Chodźmy na dół za nim ktoś się skapnie, albo wszyscy spadniemy z balkonu – zaproponowała Ząbek...
No i jak powiedziała tak zrobiliśmy. Wystarczy teraz poczekać aż Ruby wróci z nagraniem, lub fotkami... ale będą jaja!!! 

Notka od PRAWDZIWEJ mnie: Przepraszam za Jacka (za dużo piwa xd) 
sorki  

poniedziałek, 9 marca 2015


Dzień kobiet i ważne wiadomości!!! 

Tak, wiem... Długo nie było rozdziału itp. ale mam totalny brak jakichkolwiek pomysłów!!!
Postaram się coś wymyślić jeszcze w tym tygodniu! 
A tym czasem chciałabym was poinformować  nowym blogu
http://jelsaprzedswitem.blogspot.com/
Jest tam wyjaśnienie tematyki bloga oraz pierwszy rozdział i zakładka "Bohaterowie" tak więc, serdecznie zapraszam mam nadzieję że ten blog również się wam spodoba :)
No a teraz coś z okazji wczorajszego... Dnia Kobiet.
W związku z tym dniem kilkoro moich przyjaciół płci przeciwnej chciałoby przesłać wam życzenia.

Jack (chłopak mojej kuzynki, nie mylić z głównym bohaterem bloga!):
No to Panienki, z okazji Waszego święta
Chciałbym wam życzyć:
Tyle spokoju, ile tylko potrzebujecie,
tyle szaleństwa, aby życie nie wydawało się nudne,
tyle szczęścia, abyście nie oszalała z nadmiaru,
zaś miłości ponad wszystko
życzy Jackuś :* 

Rafał (Koń Rafał xd, mój kochany kuzynek):
Wszystkim przedstawicielkom płci pięknej
składam najserdeczniejsze życzenia zdrowia,
pomyślności i samych pięknych dni w życiu.
Życzę by uśmiech rozpromieniał Wasze twarze
i byście zawsze czuły się doceniane. 

Pozdrawiam, Raf :) 

Krystian (Kriss :** narzeczony mojej przyjaciółki Ashley)
No to wszystkim laseczką z okazji Waszego święta (trochę spóźnione) życzonka przesyłam:
By się spełniły Twoje życzenia
By się ziściły Twoje marzenia
By uśmiech często gościł na Twej twarzy
Byś zdobyła w życiu, szczyt swoich marzeń
Wszystko co chciałabyś
By się zdarzyło
Wszystko czego pragniesz
By Twoim było... 


 
No to my się wykazaliśmy/ Raf 
Rafcio, no bardzo!!!/ Kriss
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Drogie Panie, aha i Sisi nie dostanie telefonu więc na rozdział trochę poczekacie Ps. Jestem zajebisty!!!/ Jack :*

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 7

Notka ode mnie:
Ten rozdział chciałabym dedykować mojej Babci która wczoraj odeszła z tego świata :( 
Zawsze wspierała mnie w trudnych chwilach i ona jedyna popierała moją inwencję twórczą [*]
Chciałabym też podziękować Wam, moi kochani czytelnicy... Nigdy nie sądziłam, że założę jakiegokolwiek bloga, a dzięki Wam wiem że nie warto się poddawać... Dziękuję ♥  
 
Oczami Lizz:
Ładnie się porobiło. Po latach hańby Violett powraca. Zaciągnęłam Stellę do mojej łazienki. Dokładnie przemyłam jej rany i obejrzałam napis.
- Może trochę piec – ostrzegłam po czym położyłam dłonie na jej przedramionach. Syknęła z bólu. Pokrywałam napis szronem tak szybko jak było to możliwe. Kiedy skończyłam posadziłam ją na fotelu i okryłam kocem. Jak najszybciej musiałam zająć się Jackiem.
- Diamond, Emerald – zwróciłam się do moich wróżek – przynieście mi wodę ze Źródła Życia tylko szybko!
Elfki wyleciały przez okno i w ciągu kilku sekund wróciły z fiolką Wody Uzdrowienia. Wylałam wodę do miski po czym za pomocą magii wody leczyłam ranę Jacka. Zagoiła się dość szybko jak na takie obrażenia. Oczywiście musiały pozostać ślad w postaci blizny.
- Nie wiem kiedy się obudzi – rzekłam po skończeniu zabiegu – Ale jego życiu nie powinno już nic zagrażać. Niech tu zostanie, nie powinniśmy go przenosić. Teraz, musimy poczekać aż się ocknie.

Oczami Stelli:
Elizabeth uzdrowiła ranę Jacka. Siedziałam na fotelu opatulona ciepłym kocem.
- Chcesz coś do picia? - spytała Liza z troską w głosie. Kiwnęłam potwierdzająco głową.
Po 20 minutach dziewczyna wróciła z dwoma kubkami herbaty i usiadła w fotelu obok.
- Opowiesz mi jak stałaś się Strażnikiem? - spytałam
- Ta historia jest dość nudna i strasznie długa... Jeszcze zanudzę cię na śmierć! - jęknęła
- No proszę... - ześlizgnęłam się z fotela i zaczęłam błagać ją na kolanach. Zgodziła się! Wgramoliłam się z powrotem na fotel i opatuliłam się kocykiem.
- A więc, jak już pewni wiesz Darkstream, a raczej Violett to moja młodsza siostra. Jeszcze jako ludzie byłyśmy bardzo blisko... Pewnej nocy, dom w którym mieszkałyśmy razem z rodzicami i bratem został podpalony. Nie mogliśmy uciec, nie było jak. Jedyną drogą ucieczki było małe okno na strychu. Jako, że spałyśmy na pierwszym piętrze domu wyczułyśmy dym zanim ogień nas dopadł. Jednak było już za późno. Rodzice i trzyletni Erick zginęli w pożarze. Wahałam się między ucieczką, a śmiercią. Wtedy stało się coś niesamowitego. Głos jakiejś kobiety kazał nam uciekać. Nie wiem dlaczego, ale posłuchałam jej. Ciągnąc za sobą Viole wyskoczyłam przez okno na strychu wprost na miękką kupkę śniegu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ogromna tarcza księżyca która rozświetlała niebo niczym super jasna lampa. Wpatrywałam się w nią przez dość długo, podczas gdy moja siostra wolała patrzeć na płonący dom. Ktoś znów kazał mi uciekać, mówił, że nie jestem tu bezpieczna... Błąkałyśmy się po lesie kilka godzin idąc drogą którą wskazał nam księżyc, aż wreszcie zasnęłyśmy ze zmęczenia. Na drugi dzień, obudziłyśmy się już ze swoimi mocami. Ja z mocą wody i lodu, a Violett jako władczyni piorunów i burz. Przed nami stała kobieta o niebieskich oczach, bardzo jasnej karnacji i długich białych włosach. Ubrana była w długą, błękitną suknię obszytą białym futrem. Powiedziała, że musimy z nią iść. Zgodziłyśmy się. Jednym płynnym ruchem otworzyła portal. Po drugiej jego stronie znajdował się ogromny biały zamek, opatulony obłokami różnych kolorów i wielkości. Po drodze powiedziała nam, że jest Zimą. Jedną z czterech sióstr i Władczyń Pór Roku. Za to my zostałyśmy wybrane jako uczennice Chmurnej Wieży. W szkole uczyli się zarówno chłopcy jak i dziewczyny. Każde z nich było przydzielone do innej z sióstr, ze względu na swoją moc. Violett przydzielono Jesieni, a mnie Zimie. Uczono nas panować nad swoimi mocami, a także przygotowywano do walki z Mrokiem, Królem koszmarów.
Szybko stałam się jedną z lepszych uczennic. W nagrodę otrzymałam skrzydła. Moja nauka została zakończona po dwóch latach. Rada Chmurnej Wieży przydzieliła mnie jako pomocnicę Zimy i Lata. Jednak Violett nie dostała takiego zaszczytu. Zazdrosna o moje stanowisko postanowiła zrobić coś, przez co świat mógł ulec zniszczeniu. Uwolniła Mroka po czym stanęła po jego stronie... Szybko nauczyła się panować nad strachem... Mrok rozpoczął wojnę. Na bitwę nie stawiła się tylko Chmurna Wieża, pojawili się też Strażnicy Marzeń. Szybko traciliśmy siły. Resztę roboty pozostawiliśmy Strażnikom. Udało się... Mrok został uwięziony. Ale Violett, która przybrała już pseudonim „Darkstream” uciekła z pola walki. Pewnej nocy do mojego pokoju wpadła Wiosna. Kazała wszystkim zejść do holu. Wszyscy uczniowie na polecenie Sióstr zebrali się na miejscu. Księżyc miał wybrać nowego Strażnika. Padło na mnie... Następnego dnia przeniosłam się do kwatery Strażników. Wśród nich byli już Strażnicy których poznałaś, oraz Kris. Pierwszy władca Ognia. Szybko zaprzyjaźniłam się z Krisem. Zostaliśmy partnerami. Był jedyną osobą która potrafiła mnie zrozumieć. Przez dłuższy czas był spokój.
Jednak Darkstream postanowiła zaatakować. W tej bitwie poległa większa część Chmurnej Wieży. Ale Violi nie wystarczyło 1000 ofiar. Jak to ona powiedziała „Bez zabicia Strażnika, nie ma zabawy”. Oczywiście jej wybór padł na mnie. Spodziewałam się szybkiej śmierci.
Mimo, że Darkstream zadała śmiertelny strzał jednym ze swoich piorunów.
Ale nie trafił on we mnie. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Krisa całego poparzonego i zalanego krwią... Nie dało się go uratować.
Po prostu odszedł do lepszego świata. Zostawił mnie. Wiem, że mnie uratował, ale zawsze zastanawiałam się dlaczego właśnie w taki sposób... Najlepszą zemstą jaką obmyśliliśmy było uwięzienie mojej małej siostrzyczki razem z jej przyjacielem - Mrokiem. Jako partnera przydzielono mi Jacka, pewnie tylko ze względu na moc, bo charakterem różnimy się niemiłosiernie. Mimo to że bardzo lubię Jacka wciąż nie mogę zapomnieć o Krisie, a to trudniejsze niż mogłoby się wydawać - Lizz zakończyła swoją opowieść. Zamurowało mnie... Siedziałam z otwartą buzią i wpatrywałam się w nią z niedowierzaniem.

- Jesteś jedyną osobą której powiedziałam całą prawdę...
- Ale dlaczego akurat mi? - spytałam. Musiałam bo po prostu zbiła mnie z tropu.
- Bo wiem jaka jest twoja historia... Bije od ciebie pewne ciepło którego nie mogę zrozumieć. Jesteś jedyną osobą której nie potrafię czytać w myślach. Jesteś jak tarcza, ale niezwykle otwarta na innych. Nigdy nie zrozumiem czemu to właśnie mnie, zamkniętą w sobie i czasem aż zbyt poważną dziewczynę, wybrano na Strażnika dziecięcych snów i marzeń... Ty jesteś inna, otwarta i ciepła. Nie dorównam ci nawet za 1000 lat...
- Jack, wspominał coś, że kiedyś tańczyłaś
- Tak, jeszcze jako człowiek dawałam lekcje tańca dzieciom z biedniejszych dzielnic miasta w którym się wychowałam, ale tę historię opowiem ci kiedy indziej
- Może dlatego zostałaś wybrana? Księżyc widział ile robiłaś dla tych dzieci jeszcze w swoim pierwszym życiu... Może to się liczy?
- Możliwe... A teraz trzeba iść spać, jest już późno – Lizz zmieniła temat i zgasiła światło.
Zostawiła tylko małą nocną lampkę na stoliku
- Dobranoc – powiedziałam
- Dobranoc...

wtorek, 24 lutego 2015

LBA!!!

 Od Patrycji Jagiełło

1.Czy chciałabyś zmienić coś w opowiadaniu? 
Jak na dzień dzisiejszy nic 
 
2.Czytasz inne blogi?Jakie?
Czytam wiele blogów nie tylko o Jelsie :) 
 
3.Skąd bierzesz inspiracje?
Sny, szkoła, moje życie osobiste, wydarzenia z życia moich przyjaciół
 
4.Co sądzisz o miłości?
Piękna i niebezpieczna 
 
5.Chciałabyś coś zmienić w swoim stylu pisania?
Chyba nie...
 
6.Co chcesz osiągnąć prowadząc bloga?
Rozwijać swoje zainteresowania i wyrażać siebie. 
 
7.Czemu zaczęłaś prowadzić bloga?
Nudy, nadmiary weny i pomysłów 
 
8.Dlaczego taka tematyka?
Top secret 
 
9.Jaki jest twój ulubiony paring z bajek?
Oglądam wiele bajek więc wymienię 5 moich ulubionych z różnych bajek 
*Arcee x Smokescreen 
*Knockout x Airachnid  
*Arcee x Cliffjumper
No i oczywiście Jelsa i Kristanna  
 
10.Jesteś dumna z swojego bloga?
Bardzo :) 
 
11.Jak myślisz czemu zasłużyłaś na LBA?(szczerze)
Nie mam pojęcia :3 ♥
 
Przepraszam że mnie tak długo nie było nie gniewajcie się bo mam szlaban :P